Multimedia - Technologie

The Last of Us Part II - recenzja spoilerowa

2020-06-30 12:38:00

The Last of Us z 2013 roku autorstwa studia Naughty Dog, to nie tylko najlepszy ekskluzywny tytuł w historii konsol Sony, ale też jedno z najwybitniejszych dzieł kultury w historii. To oczywiście powód do dumy ze strony twórców, ale i problem. Powtórka tamtego sukcesu jest już z założenia praktycznie niemożliwa do zrealizowania, a jednak pokuszono się o stworzenie części drugiej, kontynuacji przygód Joela i Ellie w ogarniętym grzybową zarazą postapokaliptycznym świecie. Tak jak za pierwszym razem gracze brali udział w historii o miłości, tak teraz muszą być gotowi na wielką dawkę nienawiści. Recenzujemy The Last of Us Part II.

The Last of Us Part II

Nie droga się liczy, a cel

W pierwszym The Last of Us najbardziej liczyła się sama droga, a cel gdzieś tam tylko migotał na horyzoncie. W The Last of Us Part II sama podróż nie ma znaczenia, bo istotny jest tylko cel - oczyszczająca umysł i serce zemsta. Wszelkie działania, zazwyczaj polegające na tropieniu i brutalnym mordowaniu, prowadzą w jej kierunku. Jednak kiedy odwrócimy się i zobaczymy, co po sobie zostawiliśmy, okaże się, że nie niczego tam nie ma, że skutki naszych działań są nieodwracalne, ale w tę podróż i tak trzeba się wybrać. 

The Last of Us Part II to pod kilkoma względami tytuł bardzo niekomfortowy dla gracza. Pomijając kilka elementów samej rozgrywki, uwaga ta tyczy się głównie fabuły, po ujawnieniu której w sieci wybuchła burza i posypały się słowa krytyki, zarówno na całe studio Naughty Dog, jak i reżysera gry Neila Druckmanna. Pytanie tylko - dlaczego? Czy faktycznie oczekiwaliśmy powtórki tego samego przeżycia, co kilka ładnych lat temu? Czy twórcy składający laurkę samym sobie nie byli by hejtowani za bezpieczne podejście? I po co robić sequel jeśli nie ma się niczego nowego do przekazania? Ludzie w Naughty Dog wiedzieli co robią i dlaczego to robią.

Rozwiązania fabularne w TLOU2 są delikatnie mówiąc odważne, co absolutnie nie będzie miłe dla bardzo wielu graczy, którzy po pierwszej części uważali Joela i Ellie niemal za członków rodziny. Tymczasem nasz protagonista, charyzmatyczny przemytnik i opiekun odpornej na zakażenie dziewczyny, ginie zakatowany na śmierć kijem do golfa niemal na samym początku. Szok, niedowierzanie i sprzeciw - to naturalne reakcje na taki punkt zwrotny w umiarkowanie spokojnym życiu Ellie i całej społeczności ich bezpiecznej osady w Jackson County. Czujemy to i my i ona, więc trudno o lepszą motywację przed krwawą podróżą ku zemście.

The Last of Us Part II

Ellie i Abby - historia nienawiści

Tymczasem w skórę Ellie wejdziemy w pierwszej połowie gry, a później będziemy zmuszeni do wcielenia się w Abby - kobietę, która zabiła Joela. To jest pierwszy z dwóch najtrudniejszych momentów w całej trwającej ponad 20 godzin grze. Uzasadnieniem tego zabiegu jest naturalnie ukazanie nam przeszłości tej postaci, zbudowanie jej motywacji do zabicia Joela (także zemsta, którą zrozumiemy) oraz próba udowodnienia, że jest w niej także sporo dobroci i współczucia. Pytanie tylko, czy gracze którzy zżyli się z Joelem przez całą pierwszą część i Ellie przez pierwszą i pół drugiej będą w stanie postawić znak równości między stojącymi w opozycji bohaterkami? Oczywiście, że nie. Zawsze będziemy po stronie Ellie i tu dochodzimy do drugiego z zabiegów, który może spowodować reakcję w stylu "O nie! Nie ma mowy. Sami sobie grajcie geniusze z Naughty Dog". Chodzi tu o próbę zrobienia z Ellie antagonistki, przeciwniczki Abby zarówno w fabule (co jeszcze jest zrozumiałe), jak i rozgrywce, gdy zmusza się nas do starcia z Ellie jak z bossem.

Skórę ratuje twórcom fakt, że nasza faworytka nie ginie, a Abby drugi już raz darując jej życie sprawia, że jesteśmy w stanie już jej odpuścić i wrócić do spokojnego życia na farmie u boku przyjaciółki/partnerki - Diny. I kiedy trzymając bobasa na rękach, patrząc na piękno zachodzącego słońca,  jesteśmy w 100% gotowi na napisy końcowe okazuje się, że... dla Ellie to jeszcze nie jest koniec. Syndrom stresu pourazowego daje o sobie znać, a nasza bohaterka nie zaśnie wiedząc, że Abby gdzieś tam jest, o czym dobitnie przypomina jej jeszcze brat Joela - Tommy. Nie patrząc na sprzeciw Dimy jedziemy na ostateczną walkę, podczas której Ellie w końcu doznaje oczyszczenia i jest w stanie pozwolić odejść Abby, która wcześniej zrobiła dla niej to samo. Fabuła TLOU2 może i jest pełna niepopularnych i po prostu błędnych decyzji, ale zawsze będzie to autorska historia, wzbudzająca wiele skrajnych emocji, przez co zostanie w naszej pamięci może nawet mocniej niż część pierwsza.

Gameplay i nowości w rozgrywce

Tymczasem pamiętajmy, że cały czas mówimy o grze wideo i tu już nie ma mowy, by w elementach czystego gameplay'u przyczepić się do czegokolwiek. Większość mechanik przeniesiono z jedynki i nie ma się co czepiać tej decyzji, bo jest to w końcu sequel w obrębie tej samej serii, a odkrywanie koła na nowo w tych aspektach przy jednoczesnym ryzyku fabularnym mogłoby tylko zaszkodzić. Naughty Dog serwuje nam zatem swoje klasyki.

Mamy przeszukiwanie opuszczonych domów w poszukiwaniu zasobów, z których można zrobić różne elementy ekwipunku i broń. Mamy towarzyszy w podróży i rozmowy na najróżniejsze tematy. Mamy liniowe sekwencje akcji i oskryptowane momenty, ale też pół-otwarte duże lokacje, do dowolnego zwiedzania pieszo i konno. Mamy tzw. znajdźki, zagadki i łamigłówki. Mamy walkę z różnymi typami wrogów, do której można podejść na trzy sposoby (otwarte starcie, cicha eliminacja oraz ucieczka). Mamy system automatycznego chowania się za osłonami, ale teraz postać potrafi też czołgać się i wykonywać wszelkie czynności na leżąco, a także wspinać na dachy pojazdów, dachy czy przeskakiwać miedzy nimi. Bardzo udany jest także system uników przy walce wręcz - banalnie prosty, a jakże realistyczny i emocjonujący. Nowością jest też lina, do której  kilka razy mamy dostęp by przemieszczać się na pozornie niedostępne poziomy. Znakomicie wypadła też kwestia rozbijania szyb przy pomocy butelek, cegieł, broni białej czy nawet łokcia (w ostateczności). No i ta gra na gitarze, która tak fantastycznie wykorzystuje touchpady na kontrolerach PS4.  

Już na normalnym poziomie trudności wrogowie są wyjątkowo spostrzegawczy i dobrze się ze sobą komunikują szukając naszej postaci. Zadziwiająco sprawnie potrafią zwęszyć nasz trop (a w dodatku czasem mają od tego psy) oraz trafić strzałem zza ogrodzenia czy przez dziurę w ścianie. Trudno dopatrzeć się tak dobrej sztucznej inteligencji wrogów w innych produkcjach tego typu. Kapitalną sprawą jest ogrom opcji dostosowywania praktycznie wszelkich elementów gry do potrzeb gracza. Takich ustawień jest kilkadziesiąt, przez co każdy aspekt sprawiający nam problem może być zniwelowany odpowiednim ułatwieniem, bez potrzeby zmiany jedynie w obrębie ogólnego poziomu trudności. Warto też zaznaczyć, że podczas zabawy na ekranie pojawiają się śladowe elementy interfejsu, by bezsensownie nie zaśmiecać graczom pola widzenia, co jest zmorą wielu innych produkcji.

Emocje następnej generacji

W osłupienie może wprawić nas to, jak The Last of Us Part II wygląda i jak działa. Trudno przyzwyczaić oko to zapierających dech widoków, zarówno pod względem samej grafiki (wyglądającej bardziej jak z PlayStation 5) jak i projektów lokacji. Przytulne Jackson, deszczowe Seattle czy słoneczne Santa Barbara w postapokaliptycznej formie zachwycają i powodują liczne sytuacje, podczas których orientujemy się, że ostatnie 15 minut spędziliśmy w trybie fotograficznym. Przy tym gra działa bardzo płynnie, a oprócz pierwszego załadowania po uruchomieniu, etapy wczytują się w mgnieniu oka (np. po zgonach). Jeśli w takim stylu kończy się generacja PS4, to nie nawet sensu wyobrażać sobie do czego dojdziemy u schyłku PS5. Dodajmy jeszcze, że twórcy nie nabijają sztucznie czasu gry, a autosave jest robiony dosłownie co minutę, więc raczej nie spotkamy się z sytuacją, w której po śmierci cofniemy się o niezły kawał drogi, bądź na początek starcia z wielką grupą wrogów. Pochwały kierujemy jeszcze w stronę aktorów i wszelkich osób stojących za polskim dubbingiem, bo ten zrealizowany został po mistrzowsku, oddając nawet najdrobniejsze drgania głosu podczas kluczowych dialogów.

Na koniec powiedzmy sobie jeszcze, że ciekawy i sensownie poprowadzony główny wątek fabularny nie jest jedynym problemem z jakim postanowili mierzyć się twórcy. Wspominaliśmy już o Ellie i jej PTSD, jednak w TLOU2 są też poruszane wątki LGBT czy tożsamości płciowej, nie mówiąc już o potrzebie samooakceptacji i przebaczeniu, które w tym tytule pojawia się nie tylko w wątku Ellie i Abby, ale też w relacjach Ellie i Joela, co jest pokłosiem decyzji głównego bohatera na koniec pierwszej odsłony serii. Nawet jeśli cała gra The Last of Us Part II miałaby powstać tylko dla końcowej rozmowy tej dwójki, to trudno być bardziej zadowolonym, że w końcu się doczekaliśmy.

Ocena końcowa: 10/10

Michał Derkacz


fot. materiały prasowe

Słowa kluczowe: gra, opinia, ocena, analiza, fabuła, 2020, Playstation 4, Naughty Dog

The Last of Us Part II - screeny z gry (11)

The Last of Us Part II  - screeny z gry  - Zdjęcie nr 1
The Last of Us Part II  - screeny z gry  - Zdjęcie nr 2
The Last of Us Part II  - screeny z gry  - Zdjęcie nr 3
The Last of Us Part II  - screeny z gry  - Zdjęcie nr 4
The Last of Us Part II  - screeny z gry  - Zdjęcie nr 5
Komentarze
Redakcja dlaStudenta.pl nie ponosi odpowiedzialności za wypowiedzi Internautów opublikowane na stronach serwisu oraz zastrzega sobie prawo do redagowania, skracania bądź usuwania komentarzy zawierających treści zabronione przez prawo, uznawane za obraźliwie lub naruszające zasady współżycia społecznego.
Zobacz także
Halo Infinite
Xbox Games Showcase - zobacz nowe gry Microsoftu [WIDEO]

Na początku wielkie rozczarowanie, a potem... było trochę lepiej. Oto gry na konsolę Xbox Series X!

Ghost of Tsushima
Ghost of Tsushima - wrażenia po 20 godzinach gry [FOTO]

Jaka jest nowa ekskluzywna gra na PlayStation 4?

Far Cry 6
Zapowiedziano grę Far Cry 6. Zobacz zwiastun! [WIDEO]

Poprowadź rewolucję partyzancką i uwolnij wyspowy naród Yary od brutalnego dyktatora.

Polecamy
HDTV w komórce
HDTV w komórce

Koncern NEC we współpracy z firmą Telegent Systems opracował energooszczędną technologię dla telefonów komórkowych, która umożliwia oglądanie filmów w najwyższej jakości

Zune- kolejny konkurent iPoda
Zune- kolejny konkurent iPoda

Microsoft oficjalnie zaprezentował swój pierwszy przenośny odtwarzacz multimedialny

Polecamy
Ostatnio dodane
Halo Infinite
Xbox Games Showcase - zobacz nowe gry Microsoftu [WIDEO]

Na początku wielkie rozczarowanie, a potem... było trochę lepiej. Oto gry na konsolę Xbox Series X!

Ghost of Tsushima
Ghost of Tsushima - wrażenia po 20 godzinach gry [FOTO]

Jaka jest nowa ekskluzywna gra na PlayStation 4?